Counter-Strike – zagrasz?

Napisany przez dnia Sie 22, 2012 w Informacje | 0 komentarzy

Counter-Strike – zagrasz?

W Counter Strike mamy do dyspozycji cały arsenał różnorakich broni, które mogą być wykorzystane w naprawdę różny sposób.. możemy podejść do kogoś i wypalić mu prosto w twarz, możemy siedzieć schowani za skrzynką i czekać z potężnym Arctic Warfare Magnum na błąd przeciwnika, czyli wychylenie się. Wszystko zależy od tego, co lubimy robić. Ja raczej preferuję frontalny atak (nawet, jeżeli bronię bomb side jako CT to atakuję, czyli jest to tak zwany RUSH) i najczęściej używam mocnych broni na krótkie dystanse, typu strzelba, karabin maszynowy 5.1 czy kałasznikow.. jasne, nie pogardzę również mp5 czy coltem m4, ale dobrego kałasza to mi to nie zastąpi, oj nie.. uwielbiam napierdalać full auto w głowy wyskakujących wrogów, wielokrotnie szósty już się bał wyskoczyć.. nawet uwzgflędniając fakt, że przestałem strzelać i przeładowywałem.. ten kałasz naprawdę potrafi wywołać strach, oj tak. Colt m4 jest praktycznie równie dobry, chociaż o wiele celniejszy.. ale siłę ognia ma trochę mniejszą, a ja stawiam na SIŁĘ OGNIA !!! HAHAHAHA 😀 Krejzol ze mnie, co ? ;]Counter Strike to gra kultowa, nieśmiertelna możnaby rzecz. Grają w nią ludzie już od naprawdę wielu lat (chyba z dziesięc z hakiem) i naprawdę im się to nie nudzi.. jedną sprawą jest to, że Sierra wciąż wydaje różne uaktualnienia do Counter Strike, ulepsza ją czy nawet ostatnio odważyła się wydać nową grę, postawioną na nowym silniku typu Source.. mówię oczywiście o Counter Strike: Source. Nazwa oczywiście bardzo oryginalna, prawda? Counter Strike, bo gra jest dokładnie taka sama jeżeli chodzi o gameplay i generalny pomysł oraz Source od nazwy silnika na której jest postawiona.

Dziwne, prawda? Do Counter Strike możemy wyczaić jeszcze więcej modów na przykła Zombie Udead. Śmieszny mode, a zarazem straszny, powiem szczerze, że niektóre mapy są tak fajnie stworzone, że naprawdę przechodzi ciarka podczas grania. Nic nie widać, latarka gówniano świeci a dookoła nas mogą być zombie, wyglądające różnie, zależy od ustawień servera. Zwykle są to doktorki znane nam z Half Life, po zmutowaniu oczywiście. Brr, wciąż mam dreszcze jak myślę o niektórych rundach.. masakra po prostu, powinniście tego spróbować, polecam gorąco. W Counter Strike mamy do dyspozycji wiele map, możemy strzelać się na pustyni, w mieście, w dźungli czy nawet pod pociągami.. ba, nawet w świecie klocków lego, w kuchni, w przedpokoju, w lodówce.. wszystko zależy od inicjatywy twórcy mapy.Jednak standardowe mapy to, że tak to powiem „poważne mapy” czyli raczej nie będziemi wielkościowo przypominali myszki i nie będziemy się bali pułapki na szczury pod stołem w kuchni.. a spadając z urwiska nie trafimy do miski z wodą 😉 Mówię teraz o mapie de_rats_2001, która osiągnęła naprawdę rekordy popularności – była świetnie zabawna a zarazem  Jednak takie de_inferno czy de_dust, czy nawet de_dust 2 to mapy pustynne, czyli przypominają one troszeczkę operację „pustynna burza”.. o ile wypalimy odpowiednią ilość skrętów przed meczem i będziemy się trzymać takiej bani 😉 Generalnie można mapy podzielić również na cele drużyn – mapy typu DE, czyli terroryści muszą podstawić bombe i jej upilnowac, żeby wybuchła, mapy typu CS czyli antyterroryści muszą uwolnić zakładników, oraz oczywiście AIM czyli zwykłe napierdzielanki dużą ilością różnych rodzajów broni.

Pamiętam czasy, gdy jeszcze byłem hajtowym graczem jak i wspominam je naprawdę wspaniale, jak oczywiście wszyscy wiecie po przeczytaniu mojego poprzedniego artykuły.. a może następnego? Nie wiem, piszę po dziewięć artykułów naraz (no, można tak powiedzieć) i szczerze mówiąc nie wiem który w kolejności wyświetlanej przez Waszą przeglądarkę będzie ten artykuł.. jednak wiem, że u mnie w Microsoft Wordzie jest on nad tym, czyli poprzedni. W każdym razie w Counter Strike można graći zarabiać, taka jest prawda.
Kilkanaście razy wygrywaliśmy z drużyną AVAM turnieje i wielokrotnie zdobywałem różne ciekawe nagrody, typu myszki, klawiatury, monitory podkładki czy nawet słuchawki.. co było oczywście rarytasem w tamtych czasach.. mało było dobrych słuchawek. Gdy mieliśmy sponsora (bo potem go niestety straciliśmy) to oczywiście sprzęt najwyższej klasy trafiał do nas z jego kieszeni, a wygrane w turniejach były jedynie dla nas.. więc je po prostu sprzedawaliśmy. I szczerze mówiąc hajs był z tego całkiem całekiem, parać się robotą w każdym razie nie musieliśmy. Więc Wy też możecie – wystarczy strzelać szybko w głowę 😉

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 0.0/10 (0 głosów )
VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 0 (z 0 głosów)